O autorze
Jestem piłkarzem nożnym u schyłku kariery, który przez cały jej okres starał się walczyć ze stereotypem "Typowego Piłkarza". Chciałbym pisać na temat interesujących wydarzeń ze swiata sportu i nie tylko...

Time to say goodbye

I po Euro. Niezapomniany turniej, piękne bramki, wspaniali kibice, mnóstwo emocji, rozczarowanie przegranych, ogromna radość zwycięzców, i wczorajszy finał, który fantastycznie spuentował całą imprezę. Przy tym całym zgiełku w przeddzień ostatniego meczu euroczempionatu (30 czerwca) po cichutku zakończyłem definitywnie swoją wspaniałą piłkarską przygodę z Ruchem Chorzów.

Dzisiaj wszelkie media są pełne doniesień, opinii, wnikliwych analiz aspektów taktycznych i różnorakich statystyk. Eksperci prześcigają się w wygłaszaniu przyczyn porażki jednego z finalistów oraz głównych powodów zwycięstwa triumfatora.

I właśnie dlatego byłem pewien, że nie będzie żadnego świadka tego bądź co bądź ważnego dla mnie wydarzenia ponieważ przyjechałem do klubu by odbyć ostatni trening indywidualny w porze kiedy nie było już nikogo z zawodników jak i trenerów, ale okazało się, że ostał się jeszcze kierownik drużyny Andrzej Urbańczyk, który wybierał się właśnie na główną płytę by trochę pobiegać. Nie namyślając się długo zmieniłem plany i zamiast czterech ścian siłowni postanowiłem, że dołączę do Andrzeja i przy okazji osobiście pożegnam się z murawą boiska, na której miałem okazję rozgrywać tyle emocjonujących spotkań.

Podczas tego wspólnego truchtania i luźnej pogawędki uświadomiłem sobie, że Andrzej był świadkiem mojego pierwszego treningu w drużynie ekstraklasowej w 1998 roku w barwach Ruchu Radzionków, w którym był bramkarzem i teraz w czasie prawdopodobnie ostatniego treningu "ekstraklasowego" również był tuż obok.

Niesamowite 6,5 roku przy ul.Cichej 6 z numerem 6 na plecach. Jak to możliwe, że ten okres minął tak szybko? Przeżyłem tutaj najwspanialszy chwile w swojej karierze, a raczej przygodzie z piłką. Poznałem mnóstwo fantastycznych osób dzięki którym atmosfera w szatni Ruchu, o której ostatnio jest tak głośno, niezmiennie była wyjątkowa. Nie wszyscy, którzy ją tworzyli byli dobrymi piłkarzami, ale większość z nich pasowała pod względem charakteru, poczucia humoru i odpowiedniego dystansu do samego siebie. Tworzyliśmy niesamowicie zgraną paczkę. Podczas kilkudziesięciominutowego biegu wspominamy z Andrzejem najzabawniejsze sytuacje i historie, niektóre nigdy pewnie nie ujrzą światła dziennego bo to tzw.tajemnice szatni hehe. Rozmawiamy o tym co było, ale również o najbliższej przyszłości klubu. Jak będzie wyglądał zespół w nowym sezonie, z kim zagramy w Pucharach, nic szczególnego... Dopiero w szatni dociera do mnie, że to już ostatni raz biegałem po tej murawie, że ostatni raz siedzę w tej szatni, ostatni raz mogę wejść do sauny, a potem ostatni raz wezmę prysznic w szatni pierwszej drużyny Ruchu Chorzów...

Szok! To nieprawdopodobne, ale jednak prawdziwe. Czas biegnie nieubłaganie szybko zwłaszcza wtedy gdy chcielibyśmy by było zgoła inaczej. Ale na to niestety żadnego wpływu nie mamy. Pojawiają się pierwsze wnioski i spostrzeżenia. Piłka nożna bez cienia wątpliwości, to był mój sposób na życie, piłka uczy pokory, czasem bywa niesprawiedliwa, porywa tłumy, wzbudza nieprawdopodobne emocje, ale co równie ważne, istnieje życie poza piłką choć kiedyś trudno byłoby mi w to uwierzyć. Reasumując z całą pewnością często będę wracał myślami do tego wszystkiego co mnie spotkało w tej szatni, na tym boisku, w tym klubie ale teraz... It's Time to say goodbye.

Niezwykle trudno przyswoić sobie nagle te wszystkie myśli kołaczące się w głowie, że to już koniec, że nie założę już nigdy niebieskiej koszulki z "R-ką" na sercu, że już nigdy nie usłyszę z trybun "Grzybek Grzybek KS Ruch..." jednak trzeba iść dalej. Coś się definitywnie skończyło ale może będę mógł jeszcze zrobić coś dla "mojego" Ruchu..? Może jako działacz, może nawet jako trener kiedyś w przyszłości..? Póki co żegnam się z niebieskimi baRwami z wielkim smutkiem ale i z pewnymi nadziejami na przyszłość. Wiele wskazuje na to, że zostanę w Ruchu w innej roli i będę pomagał klubowi w jego szeroko rozumianych działaniach marketingowych i promocyjnych. To również powinno być spore wyzwanie...
Trwa ładowanie komentarzy...