POSTARAMY SIĘ NAPISAĆ PIĘKNĄ HISTORIĘ

To był 1989 rok. W Polsce upadał komunizm a Ruch Chorzów zdobył swoje ostatnie mistrzostwo Polski. To było niesamowite, pamiętam, że o tytule decydował mecz w Zabrzu, na boisku największego rywala. Ruch wygrał 2:1, a w samej końcówce Rysiek Kołodziejczyk, dziś nasz trener bramkarzy, obronił rzut karny. To była chyba najważniejsza interwencja w jego karierze.

Ja byłem wtedy dzieckiem i pamiętam, że wieści z Zabrza nasłuchiwałem w radioodbiorniku. Byłem pełen napięcia, emocji bo od lat kibicuję Ruchowi i bardzo przeżywałem tamto spotkanie. Teraz, po 23 latach, pojawia się szansa na kolejny tytuł mistrzowski, już piętnasty w historii klubu. W Chorzowie i okolicach zauważam w ostatnich dniach narastające napięcie. Do zakończenia sezonu pozostał miesiąc i ludzi wyczekują co się w tym czasie wydarzy. Uda się zdobyć ten tytuł czy jednak nie?

Ja radzę tonować nastroje. Jesteśmy zarówno blisko, jak i daleko od historycznego sukcesu. Możemy wygrać i ligę i puchar kraju, ale możemy też jeszcze wszystko przegrać. W szatni nie nakręcamy się jakoś specjalnie. Nie mówimy "Musimy to wygrać!", "Tytuł albo śmierć". Po prostu widzimy nadarzającą się szansę i postaramy się z niej skorzystać.

Widziałem wczoraj zapowiedź meczu z Legią w telewizji publicznej. Padły tam dwa określenia. Pierwsze, że to hit sezonu i wreszcie drugie - że ten mecz zadecyduje o mistrzostwie Polski. Z tym drugim się osobiście nie zgadzam, bo do końca pozostanie jeszcze pięć spotkać. Załóżmy, że wygrywamy na Legii. Jesteśmy liderem, ale i tak jest jeszcze potem 15 punktów do zdobycia i do stracenia. Ktoś powie - Ruch ma łatwe mecze, gra pod koniec z Cracovią i ŁKS-em, które już mogą być zdegradowane. Tyle, że ja sam spadłem kiedyś z ligi z Ruchem Radzionków i wiem, że w tego typu meczach, mimo że nie ma stawki, piłkarze grają o swoją przyszłość. Chcą, ba - muszą się na boisku pokazać, by ktoś z ekstraklasy ich kupił. Dlatego Ruch nie może liczyć na żadną taryfę ulgową.

Załóżmy, że wygrywa Legia. Odjeżdża nam na 4 punkty, ale też przecież nie jest to dystans, którego w pięciu meczach nie można odrobić. Na pewno robi duży krok do tytułu, ale jeszcze go nie zdobywa.

Dlatego spokojnie. To nie jest mecz o tytuł. Jeszcze nie. Na razie jest to mecz o pozycję lidera. Tylko i aż!
Trwa ładowanie komentarzy...